Karmienie naturalne noworodków. Kilka słów o karmieniu

Zaleca się, aby noworodki i niemowlęta, karmione były mlekiem matki, ponieważ jest ono najlepiej przystosowane do ich potrzeb. Jednak zdarza się czasami, że z jakichś konkretnych przyczyn, dziecko nie może być karmione naturalnie. Stosuje się wtedy, tak zwane, sztuczne żywienie w postaci zmodyfikowanego mleka w proszku. Dzieci karmione naturalnie, powinny jeść wtedy, kiedy sobie tego życzą, nawet co godzinę. Dzieci karmione sztucznie, powinny mieć dłuższe przerwy między posiłkami, w przypadku noworodków, jeśli to możliwe, nawet trzy godziny. Każde dziecko jest inne: niektóre potrzebują mniejszą ilość mleka, ale częściej, inne najadają się dużą ilością i idą smacznie spać. Dzieciom karmionym naturalnie nie ma potrzeby podawania napojów między posiłkami, natomiast te, które karmione są sztucznie, mogą odczuwać pragnienie. W okresie upałów, ani jednym, ani drugim, nie żałujmy picia, skoro i sami pijemy częściej. Do ukończenia trzech miesięcy przez dziecko, jego podstawowym pożywieniem jest mleko. Dopiero od czwartego miesiąca życia zaczynamy stopniowo wprowadzać nowe produkty.

Trochę starsze dziecko?

Większość dzieci wręcz uwielbia słodycze. Najchętniej jadłyby je zamiast normalnych, codziennych posiłków. Nie jest zabronione podawanie dzieciom słodkich smakołyków, ale wszystko powinno mieć swój umiar. Rodzice dziwą się, że dziecko nie ma ochoty na zjedzenie kolacji, czy obiadu. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro maluch najadł się słodkich czekoladek. Są to ogromne ilości zbędnych kalorii, które z czasem odkładają się w organizmie, jako tkanka tłuszczowa, powodując nadwagę, a z czasem otyłość. Także zęby dziecięce nie bardzo lubią słodycze. Zbyt duża ilość słodkiego jedzenia przyczynia się do powstawania próchnicy, a jej leczenie zdecydowanie nie należy do przyjemności. Jeżeli pozwalamy dziecku na jedzenie jego ulubionych smakołyków, zwróćmy uwagę na to, aby nie dostawało ich później, niż półtorej godziny przed konkretnym posiłkiem. Ograniczmy także ich ilość, a przy zakupie sprawdzajmy, czy nie zawierają szkodliwych dla dziecka dodatków w postaci barwników, lub środków smakowych. Słodycze, spożywane w rozsądnych ilościach nie zaszkodzą żadnemu dziecku.

Tagi: cukierki, dzieci, karmienie, karmienie piersią, mama, mleko matki, noworodek, rodzice, rodzina, smakołyki

Przygoda z nauczką cioci Ali

Cioci Ala opowiedziała mi najwięcej historyjek, dlatego też prawdopodobnie będzie główną bohaterką tego artykułu. Kolejna przygoda cioci również ją czegoś nauczyła (ta z krową, aby nie dokuczać zwierzętom), ale o tym za chwilę. Jak już wspomniałam, w gospodarstwie moich dziadków panowała straszna bieda – moja mama i jej rodzeństwo nie mogli liczyć na słodycze czy inne smakołyki. Zatem musieli sobie jakoś radzić – ulubionym smakołykiem cioci było maczany chleb w śmietanie, najlepiej jeszcze z cukrem (ale o to było już ciężej). Nie był to jednak dozwolony smakołyk, babcia nie pozwalała na to, gdyż śmietana była na sprzedaż. Ciocia robiła to zwykle w tajemnicy – umoczyła chleb w śmietanie i uciekała za stodołę. Nigdy nie została na tym przyłapana. Tak było i tego feralnego dnia – ciocia zakradła się do ciemnej sieni (tak starsi ludzie nazywają ganek) do garnka ze śmietaną. Rozglądając się czy nikt nie widzi, jednocześnie zanurzyła chleb w śmietanie, który po chwili żuła już oczywiście w ustach. Nagle otworzyły się drzwi wejściowe i ganek zalał snop światła. Ciocia została przyłapana przez babcię, która zaczęła okładać ją dla nauczki ścierą – jednak nie to okazało się najgorsze. Ciocia zaczęła krzyczeć w momencie, gdy zobaczyła, że na wierzchu śmietany pływa zdechła, tłusta mysz, która pewnie też chciała uraczyć się przysmakiem i przez przypadek do niego wpadła, kończąc w ten sposób swój mysi żywot (niejednemu marzy się taka śmierć – choć to żart dość makabryczny). W ten sposób ciocia ukarała samą siebie za łakomstwo i oszustwa, jakich się dopuszczała. Ale skoro mowa o jedzeniu wspomnę tu tylko, jak ciocia radziła sobie już znacznie później – w okresie miłości nastoletnich. Ciocia zaczęła się spotykać ze wspomnianym już wcześniej sąsiadem Heńkiem – muszę tu wspomnieć, że w tym czasie pracował on przy wyrobie kiełbas i wędlin, zawsze więc coś cioci w podarunku przynosił. Wszyscy się dziwili kiedy ciocia nie jadła kolacji tak jak inni, a wyglądała lepiej od każdej z sióstr. Kiedy prawda jednak wyszła na jaw, wszyscy żartowali, że ciocia zakochała się w wujka kiełbasie?

Tagi: ciocia ala, historyjka, historyjki, kiełbasa, na gorącym uczynku, smakołyki, wyroby mięsne